Archive for Grudzień 2008

step by step

Grudzień 31, 2008

w nawiązaniu do poprzedniego postu, brak motywacji i rozpasanie prokrastynacyjne zdecydowanie bardziej dopada mnie w domu, co tylko potwierdza, że nie powianiem wychodzić z biura 😉 jeśli mam coś osiągnąć. Poprzdni post optymistyczny wielce, chyba za bardzo przyświeciło mi słońcem. Tak dla równowagi, licencjat leży i się niepisze (nienajgorzej z czytaniem materiałów do niego, ale to niewiele daje póki nawet notatki z nich mi średnio wychodzą), CC trochę też, może za bardzo się zapaliłem do czegoś co ma swoje tempo, którego nieprzyśpiesze. Niby 08 na 09 tylko pingiem systemu datowania, ale może biurokratycznie na to patrząc, co się ma skończyć to się skończy, a co ma ruszyć stanie się wreszcie priorytetem (patetyczne życzenie biurokraty, przepraszam, aż smierdzi patosem i korpostylem…).

teraz do rzeczy: estetyka nalepek na laptopach, bardzo geekowych, świetna animacja pt. Notebook Evelien Lohbeck, przypomniała mi o photoshopie w realu, a na koniec sprawadzone/niesprawdzone przewidywania Jhona Battlle z Federated Media na 2008 rok ( 1 stycznia powinny ukazać się na 2009) i dla porównania przewidywania z Mashable. Na zupełny już koniec Sweet Wishes by Marion Peck, skojarzenia s imprezami sylwestrowymi?

Reklamy

widok z biura

Grudzień 30, 2008

z nowego biura. Ledwie kilkaset metrów od poprzedniego fizycznie, branżowo nie aż tak daleko, a psychicznie w zupełnie innej przestrzeni. Znów więcej stresu, ciśnienia i presji, ale wszystko to w bardzo konstruktywnym i kreatywnym wydaniu. To co miałem zrobić na wejście przyjęto całkiem nieźle więc nowy rok zapowiada się dobrze (prócz perspektywy prawdopodobnego zabrania laptopa na Sylwestra).

Pewnie to początkowy entuzjazm połączony z radością pracy wreszcie w branży internetowej, ale czasami wydaje mi się,  że bardziej zależy mi na tym by wszystko wypaliło na 2o0% niż tylko na planowane 100%. Idee otwartości zasobów i narzędzi przyjmowane są tu optymistycznie, ale niestety ich zastosowanie pewnie przyjdzie dopiero z czasem.  Nie chce jeszcze wyrokować czy opłacało się dla tego projektu zostawiać radio i aktualną pracę, ale na to się zapowiada.

A widok? Marszałkowska, na spokojniejszym jej odcinku, jasne wnętrze biura i w końcu kawałek naturalnego światła za oknem. Nie chce wracać do domu, nie chce myśleć o uczelni. Wszystko może dziać się w sieci i/lub biurze. Sometimes it’s good to be a robot… (choć niewiele już zostaje poza tym).

Psychotesty jako kolejny objaw prokrastynacji…

Grudzień 26, 2008

… dlatego tak je lubimy, co? Koleżanka dziś jeden podesłała, nawet całkiem rzeczowo wyglądający, na stronie kanału Discovery Health, a na co ten test? Na obecność prokrastynacji właśnie, w waszej głowie, wyobraźni, życiu czy czymkolwiek innym. 15 pytań obliczonych na 8-10 minut, czyli kolejnych kilka minut do stracenia, a więc nie ma na co czekać, poważniejsze sprawy zaś z pewnością mogą…(swoją drogą jedno pytanie dotyczy psychotestów, ale nie tak bezpośrednio jak moja teza). O dziwo uzyskałem tylko 60/100, co klasyfikuje mnie jako jedynie skłonnego do prokrastynacji, jestem w szoku, ten nieposprzątany nawet na święta pokój również nie chce w tak niski wynik uwierzyć. (za link dziękujemy Agacie, bless ya&burn babylon)

puszczam chmurę

Grudzień 24, 2008

dodałem chmurę tagów… a w niej największe: Creative Commons (niebawem pierwsze newsy dla CC na oficjalnym blogu), Google o spadającym zaufaniu i Prokrastynacja, czyli coś  w co wierzę i z czego pewnie ten blog się wziął 😉  Przerwa świąteczna szykuje się pracowita, sprawy uczelniane zaczynają nieznośnie kłuć świadomość, a najchętniej to zmontowałbym sobie coś nowego na rękę lub wrzucił na ścianę.

O istnieniu życia offline czasem potrafią przypomnieć genialne projekty takie jak Analog Agenda, aż pomyślałem sobie, że powrót do zwykłego kalendarza niebyłby głupim pomysłem. Trend jednak odwrtony, eee pc w torbie (czyt. pracy i uczelnii), czasem koleny laptop w pracy i thinkpad w domu przez jakiś czas powodowały spory bałagan. Ostanio przestawiam się jednak na Google Docs  i dysk wirtualny co pozwal (przy dobrej łączności) zapomnieć o przywiązaniu do konkretnego sprzętu.

Roboty, szkielety, zwierzęta bardziej kolorowe od rzeczywistości

Grudzień 19, 2008

Ostatnio czuje się jak wrak, który mimo wszystko utrzymuje się nadal w powietrzu. Zupełnie pusty, bez pasażaerów i bagażu, ale lecę i lecę i spaść nie mogę…

Tak to blog ilustratora Mattiasa Inks‚a utrafił w sedno. Trafia z resztą do mnie bardzo, jak w tytule. To tyle.

miało być o zmianach znów

Grudzień 12, 2008

a w sumie to Creative Commons. Motion Picture Association of America (MPAA) w dokumencie propozycji lobbingu sugeruje prezydentowi Barackowi Obamie szpiegowanie całego internetu, również jego używania poza USA, a co lepsze nakłanianie innych państw do przyjmowania ich restrykcyjnych propozycji zmian dot. ochrony praw autorskich oraz kontroli treści w internecie. Jednym z sugerowanych rozwiązań ma być „three strike law” czyli w skrócie: banowanie z netu za trzykrotne piracenie/łamanie prawa własności. Kolejnym miałoby być wprowadzanie automatycznego wykrywania i usuwania treści łamiących przepisy prawa własności (ciekawe co w zanadrzu technologicznie do tego zadania już mają). Chamge.gov strona przyszłego prezydenta przeszła jak wszyscy wkoło zauważyli na licencję CC, co oby było znakiem, że takim propozycją jak pomysły MPAA nowa ekipa nie ulegnie.

A z innej części tej samej beczki: gra tłumacząca/promująca CC. Za Motywem Drogi.

(zmieniam pracę, rezygnuję z działalności w radiu Kampus, mam nadzieję zacząć niebawem pomagać Creative Commons Polska – tylko muszę się zebrać i zrobić to co obiecałem. to tak tylko na usprawiedliwienie milczenia przez ost. tydzień)